Jibber i Jabber

4 komentarze
Który jest który?
Jibber i Jabber

Święta, święta

1 komentarz
Święta idą
A ja jeszcze nie zacząłem prezentów kupować...

Kaczka we Wrocku czyli o Wioskach Potiomkinowskich

2 komentarze
Od paru dni jeżdżąc do pracy zauważyłem w pobliżu siedziby firmy oznaki dobrobytu i wzrostu gospodarczego - panowie w pomarańczowych kamizelkach uwijali się przy łataniu dziur w jezdni, odmalowywaniu fasad budynków, chowaniu wystających ponad nawierzchnię ulicy szyn tramwajowych, etc. Cieszyło mnie to, gdyż lubię patrzeć na piękniejący Wrocław.

Teraz cieszy mnie to mniej, bo powody są - jakby to określić - potiomkinowskie. Otóż z okazji ćwierćwiecza Stanu Wojennego miłościwie panujący nam Lech II, Prezydent Ćwierci Polaków, odwiedzi owe okolice, aby sypnąć hojnie tablicami i odznaczeniami.

W środę o 14.00 będę go (przepraszam - Go) widział z okna. Wczoraj na chwilę pojawiło się stadko policji i borowików. Spodziewamy się w firmie niezłych jaj pojutrzejutro, wizyty smutnych panów w garniturach itp. Będę musiał na wszelki wypadek odwrócić swoje biurko (siedzę tyłem do okna), żeby mnie nie wsadzili za odwracanie się dűpą do Najwyższego.

Kaczka w Wielkim Mieście Kaczka w Wielkim Mieście
Widok z mojego okna na budynek, pod którym jutro buszować będzie Lech II.

Maraton Pisania Listów

Dodaj komentarz
Przeszedłem się dziś na Maraton Pisania Listów organizowany przez Amnesty International. Spodziewałem się tłumów, niestety na miejscu zastałem cztery osoby. Dostałem wytyczne, zasiadłem i zacząłem pisać. Generalnie listy pisze się w swoim ojczystym języku, niezależnie, dokąd mają iść, tylko nazwiska ludzi, w których obronie się pisze, a także rozmaite daty i kluczowe miejsca się wyróżnia w tekście. Idea jest taka, że dostaje jakiś tam kacyk czy inny dyktator parę setek listów w wielu językach z powtarzającym się jednym albo kilkoma nazwiskami. Upierdliwość działa :) Według AI około jedna trzecia listów daje wyraźny efekt, czyli na przykład zaprzestanie stosowania tortur, wypuszczenie więźnia lub złagodzenie wyroku.

W trzy godziny napisałem około 13-15 listów (każdy na A4), do różnych Meksyków, Burundi, Botswan, republik bananowo-kokosowych, do Uzbekistanu, Rosji, nawet do Szwecji, a na deser zostawiłem sobie Białoruś, bo wiedziałem, że nic mnie nie zmęczy tak, jak tytułowanie Łukašenki „Szanownym Panem Prezydentem”.

...bo dobrze jest czasem zrobić coś dla innych.