Zapukał do mnie
Marcoos i poprosił o przetestowanie białoruskiej lokalizacji Firefoksa 2.0
RC3. Zainstalowałem, uruchomiłem Windowsa z białoruską stroną kodową i odpaliłem zainstalowałem. Dostałem listę rzeczy do sprawdzenia i... poczułem się jak w pracy :-) (dla niezorientowanych - testuję oprogramowanie w
tej firmie).
Pierwszy w ogóle rzut oka na
FX 2.0 - nowy motyw, siakieś nowe przyciski, gdzieś już nawet o tym czytałem :-) Zagłębiłem się w gąszcz opcji, menu i okien - mimo, że nigdy nie pracowałem na białoruskojęzycznym sofcie (ukraińsko- i rosyjsko- też) nie miałem problemów z odnalezieniem tego, co potrzeba. Świadczyło to o dwóch rzeczach: po pierwsze - znam ten program, po drugie - Siarhiej nie nasabotował w tłumaczeniach :-) Po tych paru rzutach okiem stwierdzam, że białoruskie tłumaczenie podoba mi się bardziej niż polskie, przykład - chociażby
Čaraŭnik (zamiast kreatora) i
Dobra (zamiast OK).
Žyvilnik - czyli kanał
RSS - też brzmi ładnie. Tylko trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że
Skasavać to anuluj :-)
Test okazał się gwoździem do trumny Opery, której używając już od jakiegoś czasu odczuwałem pewien niesprecyzowany dysonans. Przerzuciłem się z powrotem na Firefoksa (polskiego niestety) i Thunderbirda. Z operowych rozwiązań będzie mi brakowało tylko obsługi żywilników (ogłaszam wszem i wobec, że będę używać tego wyrazu :-), której Sage do pięt nie dorasta. Chyba pójdę poszukać innych rozwiązań.