Nawet w krwawym Sojuzie tak nie było...

Wpis znaleziony u Marjany Viasieniny pokazujący, jak trudno być nauczycielem na Białorusi i jak bardzo kurwa-polityka wtrąca się do życia zwykłych obywateli.
Dzisiaj rozmawiałam z nauczycielką i zrozumiałam, jakie to trudne być nauczycielem. Być kontrolowanym ze wszystkich stron i jednocześnie być zmuszonym do kontroli dzieci: chodzić po domach, patrzeć kto czym oddycha, prowadzić idelogiczną pracę. To się tyczy również wykładowców uniwersyteckich. Nauczycielka opowiadała o normalnych w naszym kraju rzeczach: o tym, jak wiosną grożąc zwolnieniem zmuszano ich do oddania głosu na Łukašenkę, jak podczas wyborów musieli obdzwonić całą klasę i sprawdzić, kto w czasie demonstracji znajduje się w domu.

Opowiadała o zwyczajniych rzeczach, ale mnie z jakiegoś powodu zrobiło się strasznie. Szczególnie po tym, jak powiedziała: Tak nie było nawet w ZSRR.

- Jakby wtedy nie było, - opowiadała - zostawiono nas samych sobie. Mogliśmy chodzić gdzie chcieliśmy, oczywiście kiedy było to dozwolone. Jutro(*) na przykład w każdej szkole odbędą się obowiązkowe imprezy i ci, którzy nie przyjdą, zostaną odnotowani. To będą potencjalni uczestnicy Dżinsowego festu. W niektórych szkołach będą obowiązkowe [sic!! - przyp. 3K] dyskoteki, w innych uczniowie pójdą na jakąś wystawę.

Pojawia się bardzo ciekawe pytanie: A jeśli sam nauczyciel chce iść na dozwoloną przez władze impezę?. Tam przecież odbędzie się koncert i być może nauczyciel chce w wolny od pracy czas (przy okazji - nikt nie ma prawa zmuszać go do pracy po 16:00, ale o jakich prawach my tu mówimy?) posłuchać muzyki młodych białoruskich zespołów?

Oczywiście w Związku Sowieckim nie było ani demokracji, ani wolności, o wszystkim decydowała polityka partii, ale w tejże partii zawsze znalazł się jeden czy dwóch ludzi myślących i z sumieniem. Ale kiedy cała władza koncentruje się w rękach jednego człowieka, który robi to, co sam chce... robi się niedobrze. I zrobiło się dawno. Pytanie - kiedy to się skończy?
16 dnia każdego miesiąca to tzw Dzień Solidarności - na całym świecie odbywają się manifestacje poparcia dla demokracji w Białorusi. 16 września w Mińsku odbył się tzw Dżinsowy fest - mityng i koncert zabronionych zespołów. Impreza była - o dziwo - usankcjonowana przez władze miasta.

Komentarze do notki “Nawet w krwawym Sojuzie tak nie było...”

  1. byte 

    Być może się zdziwisz, ale w Polsce też można zagnać nauczyciela do pracy po zakończeniu lekcji i nie zapłacić mu za to ani grosza. Wszystko w zgodzie z literą prawa. Naginanego do bólu.

  2. maciekkk 

    wierzę, ale to akurat jest najmniejszy ból z tych opisanych

Zostaw odpowiedź