Z deszczu pod rynnę

Proces zamiany najgorszego prowajdera na neostradę postępuje niestety niezbyt pomyślnie. Składając w necie zamówienie zażyczyłem sobie, żeby zestaw instalacyjny przywieźli mi w poniedziałek 21 sierpnia. Jakoś tak wcześniej zadzwonili i powiedzieli, że przyjadą dopiero za tydzień (czyli dzisiaj), ale rozmawiała moja mama, więc dokładnych szczegółów nie znam. Cóż - zdarza się. Zresztą właśnei mając na uwadze takie sytuacje zamówiłem zestaw z niemal półmiesięcznym wyprzedzeniem.

Tak więc siedzę dziś w domu i czekam na kuriera. Kończę obiad (oglądając «Hotel Zacisze», viva Rzeczpospolita :), wyglądam przez okno - jest! Białe cinquecento z logo Tepsy na drzwiach. Szybko wrzucam talerze do zmywarki, resztki obiadu zrzucam ze stołu pod dywan i czekam, spoglądając przez okno. Nic się nie dzieje. Po chwili pojawia się pan kurier (parkował za oknem, więc nie widziałem dokładnie, gdzie był), wsiadł do samochodu i po minucie... odjechał...

Pomyślałem naiwnie, że może nie do mnie przyjechał, więc grzecznie i karnie doczekałem do 19.00, po czym wykręciłem numer Bleeeeękitnej Linii i po wysłuchaniu kilku minut melodyjki połączyłem się z konsultantem. Żeby nie zanudzać - dostałem telefon do kuriera, kurier nie odbiera, zbiera mu się, zbiera, jak jasna cholera. Z tego wszystkiego zacząłem rymować.

Kiepsko zaczyna neostrada współpracę ze mną :/

Komentarze do notki “Z deszczu pod rynnę”

  1. Igor 

    Jak tak czytam to się w dobre gówienko pakujesz zaczynając współpracę z TPSA :/

    Że też u nas nie ma normalnych providerów, chociaż ja jestem z Dialogu zadowolony, tylko troche, kurde, drogo.

  2. 3K 

    no niestety, mam do wyboru tylko Gówienko i Wielką Kupę Gówna, kiepsko, co ?

  3. jbg 

    Słuszna uwaga 3K, niestety niektórzy mają wybór tylko miedzy dżumą a cholerą :]

Zostaw odpowiedź