Białorusinów przygody z ortografią

Ostatnio media - o dziwo także polskie - obiegła nowina, iż miłościwie panujący prezydent Wszechbiałorusi, Alaksandar Łukašenka zażyczył sobie opracowania nowych zasad białoruskiej ortografii i interpunkcji. Powód? Obecne normy pochodzą z 1957 roku, a jak wiadomo, język nieustannie się zmienia, rozwija, dostosowuje do coraz to nowych zjawisk, które musi opisywać.

To oficjalnie, a co z praktyką?

Język białoruski posiada dwa systemy ortograficzne. Taraszkiewica, zwana także «klasyčnym pravapisam» została skodyfikowana w 1918 roku przez Branisłava Taraškieviča, który w książce «Biełaruskaja hramatyka dla škoł» jako pierwszy opisał zasady pisowni języka białoruskiego.

W 1933 roku przeprowadzono reformę ortografii. Reformę, której najważniejszym zadaniem było upodobnienie języka białoruskiego do rosyjskiego - był to pierwszy krok na drodze do stworzenia jedynego, sowieckiego języka. Zrusyfikowaniu uległa nie tylko ortografia, ale także morfologia i fonetyka. W przedmowie do zreformowanej ortografii, zwanej narkomówką, gęsto od takich słów, jak «walka klasowa», «nienawiść wrogów klasowych», «kontrrewolucyjna endecja» i innego komunistycznego bełkotu.

Za czasów Związku Radzieckiego - zarówno przed jak i po II Wojnie Światowej - było wiele propozycji zmian w języku białoruskim. Wszystkie próbowały jeszcze bardziej upodobnić go do rosyjskiego, na szczęście znakomita większość - jako pomysły kompletnie absurdalne i idiotyczne - nie zostały zaakceptowane.

Reformy tej nie uznała białoruska emigracja oraz Białorusini mieszkający na Białorusi Zachodniej, która wtedy znajdowała się w granicach II Rzeczypospolitej. Dzięki nim taraszkiewica, mimo że nieoficjalnie, jest w użyciu do dzisiaj. Co więcej - w 2005 roku grupa językoznawców z Vincukiem Viačorką na czele opracowała nowe zasady tej archaicznej już przecież ortografii (http://pravapis.org/pravapis2005.asp).

Pisanie taraszkiewicą jest de facto określeniem się po stronie opozycji. Tak samo, jak noszenie biał-czerwono-białych flag, posługiwanie się na codzień językiem białoruskim, słuchanie NRM i Kramy. Taraszkiewicą wychodzą niezależne gazety, między innymi najstarsza - Naša Niva. O taraszkiewicy nie uczy się w szkołach, nie pokazuje się jej w telewizji. Oficjalnie jej nie ma. Jeśli Białorusin ją zna, to oznacza, że interesuje się swoim językiem, historią, ale nie tą łukaszenkowsko-sowiecką, ale prawdziwą, ukrywaną przez władze. Przez to staje się niebezpieczny, bo nie jest posłuszną komórką kombinatu. Takich ludzi reżymy nie lubią i starają się z nimi walczyć, niszczyć ich.

Taraszkiewica nie była dotychczas zabroniona, ale istnieje niebezpieczeństwo, że uczyni to językowa reforma Łukašenki. Propozycje nowych zasad nie są jeszcze znane. Dyrektor Instytutu Językoznawstwa Białoruskiej Akademii Nauk Alaksandar Łukašaniec wymienia wśród nich uściślenie zasad przenoszenia wyrazów, pisania małej i wielkiej litery oraz rozszerzenie pisowni u niezgłoskotwórczego i zasady akania w pisowni wyrazów zapożyczonych. Wygląda niegroźnie, ale czy faktycznie tak będzie?

Niejako w cieniu rozważań o kształcie reformy odbywa się dyskusja o stworzeniu... drugiej białoruskiej wikipedii. Dotychczas można w niej było pisać i taraszkiewicą, i narkomówką, a także łacinką. Zwolennicy tej drugiej powiedzieli - dość! Przebrnąłem przez dyskusję i właściwie jednym z nielicznych argumentów «za» było to, że po lekturze «pomieszanej» wikipedii ludzie pisali «po taraszkiewicku» np. w szkole, gdzie było to oceniane jak błąd ortograficzny. Niestety, większość argumentów, zarówno zwolenników podziału, jak i jednej wikipedii, to polityczno-ideologiczne obrzucanie się błotem.

Zostawiając wszakże dyskusję i bójki samym zainteresowanym muszę dodać, że moim zdaniem podział wikipedii jest bardzo niebezpieczny. Sytuacja języka białoruskiego jest w tej chwili tak kiepska, że wszelkie podziały mogą ją tylko pogorszyć. Dwa przeciwstawne obozy powinny za wszelką cenę się zjednoczyć (zwłaszcza, że różnice między obiema ortografiami naprawdę nie są wielkie) i dążyć do przywrócenia faktycznego równego statusu białoruskiego, zamiast tracić czas, energię i argumenty na durne sprzeczki.

Komentarze do notki “Białorusinów przygody z ortografią”

  1. Paweł Ciupak ☭ 

    Hm, pomijając tą opozycyjną propagandę o prawdziej historii, to ciekaw jestem, na czym ma polegać wyższość ortografii taraszkiewiczowskiej nad sowiecką?

    A tak jeszcze, żeby zdenerwować trochę bardziej obóz Milinkiewiczowski, powiem - białoruska cyryliczna ortografia ma MZ za dużo bezsensownych wpływów z Łacinki, typu absurdalne zapisywanie zmiękczonego 't' przez zmiękczone 'ц' (co jest oczywiście wpływem tak samo głupiej w tej kwestii ortografii polskiej), czy oznaczanie w piśmie akania (ortografia rozyjska słusznie tego nie zaznacza)...

    I żeby nie było, że jestem jakimś nawiedzonym Łukaszenkistą - nie lubię zarówno Łukaszenki, jak i Milinkiewicza, wolę Kozulina.

  2. Kirył Nieviarouski 

    Całkowicie się zgadzam z tym, że podział wikipedii nie jest korzystny ze względu na sytuację z językiem białoruskim. Szkoda, że niektórzy nie rozumieją tego.

  3. 3K 

    Pawle
    Wg. mnie zaznaczanie na piśmie ciakania tak w białoruskim jak i w polskim jest w pełni uzasadnione. Czy sugerujesz, że powinno się po polsku pisać tatie zamiast tacie, tiebie zamiast ciebie, tisza, tiemnost', etc?
    Akanie - ortografia rosyjska jest dużo starsza, powstała jeszcze zanim akanie weszło do języka literackiego. Natomiast literacki białoruski jest językiem bardzo młodym, a jedną z cech ortografii miała być łatwość i możliwie dokładnie odtwarzanie niuansów fonetycznych.
    Narkomówka jest w większym stopniu ortografią «morfologiczną», taraszkiewica niemal dokładnie oddaje wszystkie dźwięki mowy. Gdyby ortografia białoruska nie zapisywała kilku najważniejszych zjawisk fonetycznych (akanie, jakanie, ciakanie, dziakanie) to białoruski niemal niczym nie różniłby się od rosyjskiego:
    Кляштор, заснованы ў ХV стогодді на цыганской светой крыніцы. Неколькі разоў ён перэходіў од каталікоў до правослаўных і наодворот. Доўгі час у кляшторы местіўся сірочы інтэрнат. У 50-х годах нашэго стогоддя інтэрнат перэвялі ў райцэнтр і кляштор кончаткова занепаў. З 80-х на тэрыторыі кляштора жыве мужчына, прозвішчэ - Водянік. (oryginał http://txt.knihi.com/hlobus/damavikameron.html rozdział III)

  4. Paweł Ciupak ☭ 

    "Wg. mnie zaznaczanie na piśmie ciakania tak w białoruskim jak i w polskim jest w pełni uzasadnione. Czy sugerujesz, że powinno się po polsku pisać tatie zamiast tacie, tiebie zamiast ciebie, tisza, tiemnost', etc?"

    Formalnie, 'ć' to jest zmiękczone 't', a nie 'c', więc pisanie tego przez 'т' jest MZ w pełni uzasadnione.

  5. 3K 

    ale ortografia nigdy nie będzie w 100% formalna. zawsze jest to pewien kompromis między morfologią a fonetyką, język *musi* jakoś oddawać zjawiska fonetyczne.

    formalnie powinniśmy pisać «kartḱe», «piłka noģna», «bializna», etc

  6. Ulis_ka 

    W gruncie rzeczy argumentacja za i przeciw taraszkiewicy winna mieć charakter akademicki, a nie ideologiczny. O ile sugestie autora odnośnie statusu języka białoruskiego są słuszne, o tyle tak jednoznaczne połączenie taraszkiewicy z opozycją jest moim zdaniem sporym nadużyciem. Nie zajmuję się co prawda zagadnieniami społecznymi na Białorusi, ale zajmuję się białoruską literaturą, która jakby z samej nazwy jest opozycyjna i z tym się chyba wszyscy zgodzimy (wszak już sam fakt wyboru języka białoruskiego na język swojej twórczości jest aktem na poły politycznym) i proszę mi uwierzyć, nie wszyscy współcześni twórcy używają taraszkiewicy. Sama niejednokrotnie uczestniczyłam w dyskusjach typu "za i przeciw" i z doświadczenia wiem, że w tej akurat kwestii niewiele można wyjaśnić. Mnie się wydaje, że narkomauka jest prostsza, a język powinien dążyć do uproszczeń...

Zostaw odpowiedź