Powrót z pracy

Dodaj komentarz
Wyszedłszy z pracy włączyłem w plejerze odtwarzanie w kółko dwóch utworów: «Wyjdu na woluszku» Arkony i «Radyjoaktyŭnego śniehu» Kaliana. Efekt? Dostałem takiego kopa, że ani się nie spostrzegłem, jak kompletnie olewając komunikację miejską znalazłem się w domu :)

Neostrady ciąg dalszy

6 komentarzy
Rozmawiałem z bleeeeękitną linią parę razy i z firmą kurierską też. Generalnie - Tepsa coś zjеbаłа i nie nadała przesyłki. W szczegóły nie chcę już wchodzić, bo ciśnienie mi wystarczająco skoczyło. Zestaw instalacyjny dostanę nie wcześniej niż na początku przyszłego tygodnia.

Teoretycznie za wrzesień zapłaciłem jeszcze Generacji, ale nie wiem, czy mi nie odetną. Zapłaciłem tylko 10zł (z 54,90), motywując to tym, że przy instalacji (tak ze trzy lata temu już) zepsuli mi parapet). Na moje pismo w tej sprawie nie odpowiedzieli, więc teoretycznie nie mają nic przeciw, ale z nimi nigdy nic nie wiadomo...

Nie podoba mi się to, bardzo mi się to nie podoba :/

Białorusinów przygody z ortografią

6 komentarzy
Ostatnio media - o dziwo także polskie - obiegła nowina, iż miłościwie panujący prezydent Wszechbiałorusi, Alaksandar Łukašenka zażyczył sobie opracowania nowych zasad białoruskiej ortografii i interpunkcji. Powód? Obecne normy pochodzą z 1957 roku, a jak wiadomo, język nieustannie się zmienia, rozwija, dostosowuje do coraz to nowych zjawisk, które musi opisywać.

To oficjalnie, a co z praktyką?

Język białoruski posiada dwa systemy ortograficzne. Taraszkiewica, zwana także «klasyčnym pravapisam» została skodyfikowana w 1918 roku przez Branisłava Taraškieviča, który w książce «Biełaruskaja hramatyka dla škoł» jako pierwszy opisał zasady pisowni języka białoruskiego.

W 1933 roku przeprowadzono reformę ortografii. Reformę, której najważniejszym zadaniem było upodobnienie języka białoruskiego do rosyjskiego - był to pierwszy krok na drodze do stworzenia jedynego, sowieckiego języka. Zrusyfikowaniu uległa nie tylko ortografia, ale także morfologia i fonetyka. W przedmowie do zreformowanej ortografii, zwanej narkomówką, gęsto od takich słów, jak «walka klasowa», «nienawiść wrogów klasowych», «kontrrewolucyjna endecja» i innego komunistycznego bełkotu.

Za czasów Związku Radzieckiego - zarówno przed jak i po II Wojnie Światowej - było wiele propozycji zmian w języku białoruskim. Wszystkie próbowały jeszcze bardziej upodobnić go do rosyjskiego, na szczęście znakomita większość - jako pomysły kompletnie absurdalne i idiotyczne - nie zostały zaakceptowane.

Reformy tej nie uznała białoruska emigracja oraz Białorusini mieszkający na Białorusi Zachodniej, która wtedy znajdowała się w granicach II Rzeczypospolitej. Dzięki nim taraszkiewica, mimo że nieoficjalnie, jest w użyciu do dzisiaj. Co więcej - w 2005 roku grupa językoznawców z Vincukiem Viačorką na czele opracowała nowe zasady tej archaicznej już przecież ortografii (http://pravapis.org/pravapis2005.asp).

Pisanie taraszkiewicą jest de facto określeniem się po stronie opozycji. Tak samo, jak noszenie biał-czerwono-białych flag, posługiwanie się na codzień językiem białoruskim, słuchanie NRM i Kramy. Taraszkiewicą wychodzą niezależne gazety, między innymi najstarsza - Naša Niva. O taraszkiewicy nie uczy się w szkołach, nie pokazuje się jej w telewizji. Oficjalnie jej nie ma. Jeśli Białorusin ją zna, to oznacza, że interesuje się swoim językiem, historią, ale nie tą łukaszenkowsko-sowiecką, ale prawdziwą, ukrywaną przez władze. Przez to staje się niebezpieczny, bo nie jest posłuszną komórką kombinatu. Takich ludzi reżymy nie lubią i starają się z nimi walczyć, niszczyć ich.

Taraszkiewica nie była dotychczas zabroniona, ale istnieje niebezpieczeństwo, że uczyni to językowa reforma Łukašenki. Propozycje nowych zasad nie są jeszcze znane. Dyrektor Instytutu Językoznawstwa Białoruskiej Akademii Nauk Alaksandar Łukašaniec wymienia wśród nich uściślenie zasad przenoszenia wyrazów, pisania małej i wielkiej litery oraz rozszerzenie pisowni u niezgłoskotwórczego i zasady akania w pisowni wyrazów zapożyczonych. Wygląda niegroźnie, ale czy faktycznie tak będzie?

Niejako w cieniu rozważań o kształcie reformy odbywa się dyskusja o stworzeniu... drugiej białoruskiej wikipedii. Dotychczas można w niej było pisać i taraszkiewicą, i narkomówką, a także łacinką. Zwolennicy tej drugiej powiedzieli - dość! Przebrnąłem przez dyskusję i właściwie jednym z nielicznych argumentów «za» było to, że po lekturze «pomieszanej» wikipedii ludzie pisali «po taraszkiewicku» np. w szkole, gdzie było to oceniane jak błąd ortograficzny. Niestety, większość argumentów, zarówno zwolenników podziału, jak i jednej wikipedii, to polityczno-ideologiczne obrzucanie się błotem.

Zostawiając wszakże dyskusję i bójki samym zainteresowanym muszę dodać, że moim zdaniem podział wikipedii jest bardzo niebezpieczny. Sytuacja języka białoruskiego jest w tej chwili tak kiepska, że wszelkie podziały mogą ją tylko pogorszyć. Dwa przeciwstawne obozy powinny za wszelką cenę się zjednoczyć (zwłaszcza, że różnice między obiema ortografiami naprawdę nie są wielkie) i dążyć do przywrócenia faktycznego równego statusu białoruskiego, zamiast tracić czas, energię i argumenty na durne sprzeczki.

Z deszczu pod rynnę

3 komentarze
Proces zamiany najgorszego prowajdera na neostradę postępuje niestety niezbyt pomyślnie. Składając w necie zamówienie zażyczyłem sobie, żeby zestaw instalacyjny przywieźli mi w poniedziałek 21 sierpnia. Jakoś tak wcześniej zadzwonili i powiedzieli, że przyjadą dopiero za tydzień (czyli dzisiaj), ale rozmawiała moja mama, więc dokładnych szczegółów nie znam. Cóż - zdarza się. Zresztą właśnei mając na uwadze takie sytuacje zamówiłem zestaw z niemal półmiesięcznym wyprzedzeniem.

Tak więc siedzę dziś w domu i czekam na kuriera. Kończę obiad (oglądając «Hotel Zacisze», viva Rzeczpospolita :), wyglądam przez okno - jest! Białe cinquecento z logo Tepsy na drzwiach. Szybko wrzucam talerze do zmywarki, resztki obiadu zrzucam ze stołu pod dywan i czekam, spoglądając przez okno. Nic się nie dzieje. Po chwili pojawia się pan kurier (parkował za oknem, więc nie widziałem dokładnie, gdzie był), wsiadł do samochodu i po minucie... odjechał...

Pomyślałem naiwnie, że może nie do mnie przyjechał, więc grzecznie i karnie doczekałem do 19.00, po czym wykręciłem numer Bleeeeękitnej Linii i po wysłuchaniu kilku minut melodyjki połączyłem się z konsultantem. Żeby nie zanudzać - dostałem telefon do kuriera, kurier nie odbiera, zbiera mu się, zbiera, jak jasna cholera. Z tego wszystkiego zacząłem rymować.

Kiepsko zaczyna neostrada współpracę ze mną :/

Garfield.by

Dodaj komentarz
Na Livejournalu znalazłem białoruską grupę poświęconą Garfieldowi. Codziennie pojawia się przynajmniej jeden komiks poświęcony najgrubszemu, najbardziej wrednemu i żarłocznemu kotu świata - w języku Kołasa i Kupały rzecz jasna :)

Garfield (13.08.2006)
- Wietrznie dziś
- No nie mów

Złooooo

1 komentarz
Od środy wieczorem do dzisiejszego popołudnia nie było neta. W środę i czwartek wracałem do domu późno, więc dodzwonić się do bandy patałachów nie dało. Sobota i niedziela - oczywiście zamknięte. W piątek miły, męski głos zapewnił mnie, że „ekipa od półtorej godziny jest w terenie i za paręnaście minut usterka zostanie naprawiona”. Stara śpiewka, oczywiście z natury i zamierzenia fałszywa.

W godzinach zamknięcia biura buce udostępniają tzw „telefon interwencyjny” - wysyła się SMSa z adresem i opisem usterki, a buractwo niby reaguje. Kiedyś nawet odpisywali, ale teraz olewają klientów równo.

Miarka się przebrała, podreptałem do nich dziś i zostawiłem pisemko o lakonicznej treści: W związku z bardzo niskim poziomem usług oraz lekceważącym stosunkiem do klientów rezygnuję z usług firmy Generacja z dniem 1 września 2006 roku. W umowie mam miesięczny okres wypowiedzenia, więc teoretycznie powinienem jeszcze zapłacić abonament za wrzesień (a raczej jego pół), ale niech spadają na drzewo. Nie będą mnie ścigać o marne 55zł.

Od 1 września będę śmigał na Neostradzie 512 z Liveboksem. Na moim osiedlu już 4 osoby przeszły z bandy buców na Neo i wszyscy sobie chwalą. I oby ten chwalebny stan utrzymał się przez co najmniej 2 lata!