Zawsze przy okazji rozmaitych manif odnoszę wrażenie, że służą one głównie temu, by rozmaite organizacje mogły zbić na nich polityczny tudzież inny niematerialny kapitał. Nie inaczej było i teraz, niestety. Przeszkadzały mi hasła wybiegające daleko poza tematykę ministerialno-giertychową, ale nie da się ukryć, że Minister Giertych jest tworem chorej sytuacji gdzieś-tam na górze i bez zmiany jej nie da się zmienić jego.
Absolutnie najlepszym transparentem okazał się
ten, zbierając aplauz nawet u gromadki starszych pań. Niestety potem chłopaków
dorwała Władza i czeka ich przygoda w sądzie grodzkim.
Niosąca
kaganiec oświaty manifa - po
wysłuchaniu płomiennej przemowy -
wyruszyła spod pręgierza, następnie
okrążyła Rynek by
zejść do podziemia i skończyć się
na Świdnickiej, przy kościele świętej Doroty.
Jeśli ktoś tam był i chce się znaleźć, albo po prostu pooglądać więcej zdjęć -
myk.
też byłem ;) ale póki co to nie mogę się wypatrzeć na twoich zdjęciach