24. Maraton Wrocławski

Stwierdziłem, że nie będę się dołączał do bandy malkontentów pomstujących kompletnie zatkane miasto, tylko wykorzystam okazję. Nie, nie biegałem :) Czterech kilometrów bym nie przebiegł, a co dopiero czterdziestu.

Wstałem o siódmej (w niedzielę! zbrodnia!), wskoczyłem na rower, wziąłem fotoaparat i pojechałem. Efekta wycieczki - całkiem sporo zdjęć (różnej jakości - dopiero się uczę) i parę nakręconych z roweru (trzęsie!) filmików, które złożyły się na całkiem fajny klip do „At'-dwa lewoj” z „Narodnego Albomu”.

No i przede wszystkim - całkiem miło spędzony dzień.

A blachosmrodziarze niech się uwędzą :P

Komentarze do notki “24. Maraton Wrocławski”

  1. iss 

    Fakin maraton! Niech po chodnikach biegają i na światła patrzą. Z samochodu jeszcze można wyjść, ale tramwaj czekający aż ta zgraja przebiegnie zamienia się w konserwę-więzienie.

  2. 3K 

    ciepło było, trzeba było ruszyć zadek i na rower wsiąść.

  3. iss 

    Dziękuję, ale trasa Leśnica-Długołęka nie jest na moją kondycję (ani na kondycję mojego roweru).

Zostaw odpowiedź