...ze studentem w dupie.
- Co pani jest?
- Dziekanat.
Załatwiam sobie powrót na studia na filologię ukraińską - spłodziłem ładne podanie, wziąłem podpis od wicedyrektora
IFS, po czym udałem się do prodziekana, który przyjął mnie ciepło, pokręcił trochę nosem, ale nie robił problemów.
I tu zaczęły się schody.
Pani z dziekanatu oświadczyła, iż scenariusz zaproponowany przeze mnie i zaaprobowany przez dwie instancje jest niezgodny z czymśtam i zatrzymała podanie do konsultacji z prodziekanem. Może wyjaśnią do poniedziałku, a jak nie, to dopiero za tydzień...
I ja tu się kurwa zapytuję - jak to się dzieje, że biurwa z dziekanatu kwestionuje decyzje dyrektora i prodziekana ???
bo pani z dziekanatu jest BOGIEM! ja kto kiedyś w jednym dowcipie było;)
a dowcip z baba zajbeisty :D
i jaki prawdziwy_-_
bo ośmieliłeś się najpierw udać do instancji wyższych niż dziekanat... ;)
A takie zachowanie jest tępione przez wszystkie dziekanaty na wszystkich chyba uczelniach.
Mnie tam Panie z dziekanatu kochaja, ja zupełnie nie rozumiem dlaczego ktoś mógłby na nie narzekac :]
@Igor:
Pewnie jesteś juz na etapie załatwiania sobie terminu obrony i wszystkich papierków z tym związanych ;)
Wtedy dziekanat staje się nagle bardzo przyjaznym miejscem ;D
To dopiero za rok, tera bede na etapie 'dzien dobry Pani Zosiu, chcialem sie zapisac na wyklady do wyboru, co to pol roku temu trzeba bylo sie zapisac', na 75% Pani Zosia sie spyta "A czemu tak wczesnie panie Igorku, a nie w styczniu na tydzien przed zaliczeniem?" - co w dodatku nie bedzie takie bezpodstawne (tak sie zapisałem do promotora ;-) )
Znalazłem ten dowcip o którym mówiła frośka. ;)
REKTOR
Przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy i szybszy od pocisku. Chodzi po wodzie. Rozmawia z Bogiem.
PROREKTOR
Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy parowej. Czasami dogania pocisk. Chodzi po wodzie, gdy morze jest spokojne. Rozmawia z Bogiem, jeżeli otrzyma specjalne pozwolenie.
DZIEKAN
Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce. Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa. Potrafi strzelać z pistoletu. Chodzi po wodzie na krytym basenie. Czasami Bóg zwraca się do niego.
PRODZIEKAN
Ledwo przeskakuje budkę portiera. Przegrywa z lokomotywą. Czasami może trzymać broń bez obawy o samookaleczenie. Bardzo dobrze pływa. Rozmawia ze zwierzętami.
PROFESOR
Obija się o ściany próbując przeskoczyć jakikolwiek budynek. Może zostać przejechany przez lokomotywę. Nie dostaje amunicji. Pływa pieskiem. Mówi do ścian.
DOKTOR
Wbiega do budynków. Nie wytrzymuje konfrontacji z ręczną drezyną. Moczy się pistoletem na wodę. Utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratunkowej. Bełkocze do siebie.
PANI Z DZIEKANATU
Podnosi budynki i przechodzi pod nimi. Zwala lokomotywę z torów. Łapie pocisk zębami i go rozgryza. Zamraża wodę jednym spojrzeniem. Jest Bogiem.
dzięki, batou, czuje sie cholernie podtrzymany na duchu :P chyba druknę to i zaniose prodziekanowi pojutrze...