Przychodzi do lekarza baba...

...ze studentem w dupie.
- Co pani jest?
- Dziekanat.

Załatwiam sobie powrót na studia na filologię ukraińską - spłodziłem ładne podanie, wziąłem podpis od wicedyrektora IFS, po czym udałem się do prodziekana, który przyjął mnie ciepło, pokręcił trochę nosem, ale nie robił problemów.

I tu zaczęły się schody.

Pani z dziekanatu oświadczyła, iż scenariusz zaproponowany przeze mnie i zaaprobowany przez dwie instancje jest niezgodny z czymśtam i zatrzymała podanie do konsultacji z prodziekanem. Może wyjaśnią do poniedziałku, a jak nie, to dopiero za tydzień...

I ja tu się kurwa zapytuję - jak to się dzieje, że biurwa z dziekanatu kwestionuje decyzje dyrektora i prodziekana ???

Komentarze do notki “Przychodzi do lekarza baba...”

  1. froger3 

    bo pani z dziekanatu jest BOGIEM! ja kto kiedyś w jednym dowcipie było;)

    a dowcip z baba zajbeisty :D
    i jaki prawdziwy_-_

  2. Nazon 

    bo ośmieliłeś się najpierw udać do instancji wyższych niż dziekanat... ;)
    A takie zachowanie jest tępione przez wszystkie dziekanaty na wszystkich chyba uczelniach.

  3. Igor 

    Mnie tam Panie z dziekanatu kochaja, ja zupełnie nie rozumiem dlaczego ktoś mógłby na nie narzekac :]

  4. Nazon 

    @Igor:
    Pewnie jesteś juz na etapie załatwiania sobie terminu obrony i wszystkich papierków z tym związanych ;)
    Wtedy dziekanat staje się nagle bardzo przyjaznym miejscem ;D

  5. Igor 

    To dopiero za rok, tera bede na etapie 'dzien dobry Pani Zosiu, chcialem sie zapisac na wyklady do wyboru, co to pol roku temu trzeba bylo sie zapisac', na 75% Pani Zosia sie spyta "A czemu tak wczesnie panie Igorku, a nie w styczniu na tydzien przed zaliczeniem?" - co w dodatku nie bedzie takie bezpodstawne (tak sie zapisałem do promotora ;-) )

  6. batou 

    Znalazłem ten dowcip o którym mówiła frośka. ;)

    REKTOR
    Przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy i szybszy od pocisku. Chodzi po wodzie. Rozmawia z Bogiem.

    PROREKTOR
    Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy parowej. Czasami dogania pocisk. Chodzi po wodzie, gdy morze jest spokojne. Rozmawia z Bogiem, jeżeli otrzyma specjalne pozwolenie.

    DZIEKAN
    Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce. Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa. Potrafi strzelać z pistoletu. Chodzi po wodzie na krytym basenie. Czasami Bóg zwraca się do niego.

    PRODZIEKAN
    Ledwo przeskakuje budkę portiera. Przegrywa z lokomotywą. Czasami może trzymać broń bez obawy o samookaleczenie. Bardzo dobrze pływa. Rozmawia ze zwierzętami.

    PROFESOR
    Obija się o ściany próbując przeskoczyć jakikolwiek budynek. Może zostać przejechany przez lokomotywę. Nie dostaje amunicji. Pływa pieskiem. Mówi do ścian.

    DOKTOR
    Wbiega do budynków. Nie wytrzymuje konfrontacji z ręczną drezyną. Moczy się pistoletem na wodę. Utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratunkowej. Bełkocze do siebie.

    PANI Z DZIEKANATU
    Podnosi budynki i przechodzi pod nimi. Zwala lokomotywę z torów. Łapie pocisk zębami i go rozgryza. Zamraża wodę jednym spojrzeniem. Jest Bogiem.

  7. maciekkk 

    dzięki, batou, czuje sie cholernie podtrzymany na duchu :P chyba druknę to i zaniose prodziekanowi pojutrze...

Zostaw odpowiedź